Strona główna Expressu Bydgoskiego
Strona główna Nowości
20
luty
2012

Sesja zakończona

Kolejne egzaminy zaliczone.

E-learning z angielskiego zaliczony na 5 :)

Końcowy egzamin z organizacji i zarządzania w administracji publicznej zaliczony na 3,5. Nie wiem jak to zrobiłam, bo nic na ten egzamin nie umiałam. Byłam przygotowana, że będę miała do niego drugie podejście, a  tu taka niespodzianka. Ta trója bardziej cieszy niż ta piątka z  angielskiego. Facet chyba miał dobry dzień, albo cuda się zdarzają :)

Stałam się posiadaczką kaloszy. Tak też żaden topniejący śnieg nie jest mi straszny :) Szkoda tylko, że są cholernie ciężkie. Włożyłam je na wagę i okazało się, że oba ważą dwa kilo! Ciężko się w nich chodzi, ale ma to swoje dobre strony. Przynajmniej mi nogi schudną :)

W sobotę rano szybko do szkoły. Egzamin z prawa administracyjnego. Podejście drugie. Mieliśmy przyjechać na 8. Czekamy pod salą, a co babki nie ma to nie ma. Okazało się, że zmienił jej się plan i nie raczyła nas o tym poinformować. Przyjechała na 10. Wszyscy byliśmy wkurwieni, bo to się nazywa szacunek do studenta. Tak też upomnieliśmy się o swoje i powiedzieliśmy, że przez te dwie godziny to chyba już zasłużyliśmy na trójki na samo dzień dobry. A ona nam zaczęła stękać, rozsadziła nas po auli tak, że jedno miejsce miało być zajęte, a cztery obok wolne, dopiero kolejne zajęte. Bosko. Połowa osób już sobie na blatach popisała ściągi, a tu nic z  tego.

Wszyscy się rzucili by zająć dogodne miejsca, a ona nam z wyższością obwieściła, że jakbyśmy pozwolili jej dokończyć to byśmy wiedzieli, że mamy usiąść co drugi rząd. Prawie dla nas auli zabrakło, ale jakoś się pomieściliśmy.

Egzamin nie był trudny.

Podeszłam do niej z zapytaniem na kiedy sprawdzi, bo jutro (tzn. w niedzielę) mieliśmy egzamin z tego samego przedmiotu tylko z  innym wykładowcą i jeżeli ktoś u niej zaliczy na 4,5 lub na 5 to miał być zwolniony z tego niedzielnego. A ona mi, że sprawdzi na środę. Bosko :/

Do domu wpadłam i wypadłam, bo spieszyłam się na drugą zmianę. Wzięłam robocze ciuchy i tyle mnie widzieli.

W niedzielę okazało się, że babka sprawdziła te nasze egzaminy i dostałam 4. Tak też z rana szybka produkcja ściąg na egzamin.
O 12 prawo pracy. Nie było źle, bo można było mieć ze sobą Kodeks Pracy, a  ja cwana bestia w Kodeks Pracy włożyłam sobie trochę notatek. Poza tym była jedna wielka praca zespołowa i jak będziemy mieli jakieś błędy to wszyscy takie same.

O 14 kolejny egzamin. Prawo administracyjne część druga. I tu koleś bardzo brzydko z  nami zagrał, bo u niego zawsze szło ściągać. A tu nas zrobił w jajeczko i pytania przygotował na slajdach. 7 pytań zamkniętych i 4 otwarte. Na pytania zamknięte po 30 sekund! Opisowe po 2 minuty! Toć ja w 30 sekund to nawet danego zagadnienia na ściądze nie znajdę, a co dopiero udzielić odpowiedzi! Coś tam udało mi się ściągnąć, ale ciężko było, bo po raz pierwszy koleś chodził po sali i nas pilnował.

Ja już tu się zastanawiałam kiedy będzie poprawka, a okazało się, że głupi ma szczęście i zaliczyłam na 3,5 :)

A by móc iść na niedzielne egzaminy musiałam wziąć z pracy urlop na żądanie. Kierownik się wkurzy… Tym bardziej, że od marca mam mieć cały etat. Wszyscy mi gratulują, choć umowy jeszcze nie dostałam. Nauczona doświadczeniem wiem, że nie ma co się cieszyć na zapas.

Prosto ze szkoły szybko do domu się przebrać i znowu w drogę. Tym razem jechałam do rodzinki w odwiedziny. Kuzynowi urodził się syn i zaprosił nas do siebie byśmy zobaczyli nowego członka rodziny.

Utwierdziłam się w fakcie, że się chyba starzeję, bo dzieci zaczynają mnie drażnić. Kiedyś mogłam zajmować się maluchami non stop. Moich trzech chłopaków odwiedzałam bez przerwy, a teraz jeżdżę wtedy kiedy muszę, czyli na urodziny i święta :P

I ten maluch też mi już działał na nerwy. Niby fajny, ale wył jak syrena policyjna. Cały czas ryczał i chciał być noszony. I ponoć tak od urodzenia. Mój kuzyn na niego mówi, że jest to mały terrorysta i chyba coś w tym jest. Karmiony jest co pół godziny, bo wiecznie głodny. By zasnął trzeba go usypiać pół godziny, a śpi przez… 5 minut! Dosłownie! I to wszystko robi dwumiesięczny dzieciak. W dzień nie śpi w zasadzie wcale.

Głowa mnie aż rozbolała. Kolejny powód by nie mieć dzieci.

Chcesz pomóc młodym adeptom miniżużla? Przekaż 1% podatku na Bydgoskie Towarzystwo Żużlowe POLONIA - KRS 0000177040

Ja przekazałam swój 1% Wyszło 1,50 :P Ale zawsze coś ;)